Brak edukacji, brak szansy

42 mln dzieci w Afryce sub­sa­ha­ryj­skiej nie może cho­dzić do szkoły. Po­ziom anal­fa­be­ty­zmu sięga 40 proc.

  • 67 proc. to po­ziom anal­fa­be­ty­zmu w Cza­dzie. 30 proc. — w Su­da­nie, 60 proc. w Sierra Le­one, 46 proc. w Mo­zam­biku, 62 proc. w Gwi­nei, 64 proc. w Etio­pii. W Pol­sce jest obec­nie mniej­szy niż 1 proc.
  • 58 uczniów przy­pada na jed­nego na­uczy­ciela w Za­mbii, 49 w Ugan­dzie, 65 w Rwan­dzie, 79 w Ma­lawi, 54 w Etio­pii. W Pol­sce na jed­nego na­uczy­ciela przy­pada 10 uczniów.
  • tylko 40 proc. uczniów koń­czy ostat­nią klasę szkoły pod­sta­wo­wej w Ery­trei. 57 proc. w Ugan­dzie, 59 proc. w Se­ne­galu, 41 proc. w Ni­grze, 45 proc. w Bur­kina Faso. W Pol­sce 95 proc..
  • 22 proc. chłop­ców uczą­cych się w pod­sta­wów­kach w Togo po­wta­rza klasę. W Ugan­dzie 11 proc. , w Sierra Le­one 15 proc. , Ery­trei — 16 proc. W Pol­sce tylko 1 proc .

W wielu kra­jach Afryki sub­sa­ha­ryj­skiej edu­ka­cja jest płatna, ale nie jest obo­wiąz­kowa. Nie jest bajką, że lek­cje czę­sto od­by­wają pod go­łym nie­bem, w cie­niu ba­obabu. Nie ma wy­star­cza­ją­cej ilo­ści ksią­żek i przy­bo­rów. Za­miast ze­szy­tów i piór dzieci wciąż uży­wają ta­bliczki i rysika.

Afrykańskie dziecko w szkole. © Randy Plett iStockphoto.

Afry­kań­skie dziecko w szkole. © Randy Plett iStockphoto.

Zbyt czę­sto afry­kań­skie dzieci nie mają ani czasu, ani wa­run­ków, by w ogóle się uczyć. Dla­czego? Bo są zmu­szone, by pra­co­wać — na ca­łym świe­cie do pracy za­rob­ko­wej zmu­sza­nych jest 250 mln dzieci po­ni­żej pięt­na­stego roku życia. Naj­gor­sza sy­tu­acja pod tym wzglę­dem pa­nuje wła­śnie w Afryce, gdzie 41 proc. pra­cu­ją­cych dzieci ma od 5 do 14 lat! Nie cho­dzą do szkoły też dla­tego, że ro­dzi­ców nie stać na­wet na ni­skie cze­sne, że jest do niej zbyt da­leko (bywa, że po­nad 15 km), szkół bra­kuje lub są za­my­kane wsku­tek wo­jen, kry­zy­sów eko­no­micz­nych. Trud­no­ści w do­stę­pie do edu­ka­cji po­tę­gują pro­blemy zdro­wotne dzieci i na­uczy­cieli, na przy­kład umie­ra­ją­cych na AIDS.

Tan­za­nia – ko­paczka za­miast książek

Do obo­wiąz­ków czę­ści dzieci na­leży praca na polu na­uczy­ciela, jako że tam­tej­sze pań­stwo nie jest w sta­nie pła­cić pen­sji. Pe­da­go­dzy w szko­łach otwar­cie mó­wią: „je­śli chce­cie żebym was uczył, to mu­si­cie mi ob­ro­bić pole, bo i ja mu­szę z cze­goś żyć”. Ucznio­wie wę­drują więc ki­lo­me­trami do szkoły nie z tor­ni­strem i książ­kami, ale z ko­paczką czy ma­czetą do wy­ci­na­nia buszu.

Afry­kań­ska szkoła w liczbach:

  • 70 proc. klas nie ma ławek, biu­rek czy krzeseł,
  • 45 proc. klas nie ma tablicy,
  • 85 proc. nie ma szafki na książki,
  • od 55 do 110 uczniów uczy się w jed­nej klasie.

Pro­szą o ołówek

„Głód wśród tych dzieci jest czymś sta­łym, jest formą życia, drugą na­turą. A jed­nak to, o co pro­szą, nie jest prośbą o chleb czy owoc, nie jest na­wet prośbą o pie­nią­dze. Pro­szą o ołó­wek. Ołó­wek kul­kowy, cena 10 cen­tów. Tak, ale skąd wziąć dzie­sięć cen­tów? A oni wszy­scy chcie­liby cho­dzić do szkoły, chcie­liby się uczyć”.

Ry­szard Ka­pu­ściń­ski, He­ban

Print Friendly